Feeds:
Wpisy
Komentarze

W nocy z masztu.

Ciekawe zdjęcie powstało przez przypadek. Lokalizacja, Szymany w okolicach Olsztyna, 50metrów nad ziemią, instalacja sprzętu na maszcie centertela.

Reklamy

elektronika

… z braku lepszego tytułu pozostał właśnie taki. Od kilku dni zajmowałem się powiększaniem wiedzy w zakresie mikroprocesorów. Czym muszę się pochwalić to, że udało się nie wysadzić niczego w kosmos, ani nie spalić. Generalnie układ po uruchomieniu działa tak jak miał działać. Fakt, zanim zadziałało, musiałem wykonać parę set różnych prób w środowisku wirtualnym oraz kilkanaście w rzeczywistym już.
Poniżej efekt – pajęczak :) to duże na środku to Atmega16.

ps. Układ nie ma wyglądać.

Wycieczka po błocie

Po tym jak woda opadła pozostało głównie błoto, wszędzie i w każdej postaci, poniżej jedna z dostępnych:
Błotko

pokoj (2)

Moje wewnętrzne odczucia mówiły że wszystkie trzy rany wlotowe zostały zasklepione także problem upływu krwi miałem z głowy, niestety nadal cholernie uwierały mnie same kule a uczucie to nie należało do najprzyjemniejszych.
Czytaj dalej »

wysokości…

Dziś pracowałem na wysokości, nie był to pierwszy i mam nadzieje nie ostatni raz. Z nieba siąpił deszcz, gdy deszcz przestał kapać, zerwał się wiaterek taki całkiem silny.

Eh….jak cudownie było znów zawisnąć w powietrzu, spoglądać na ptaki z ich własnej wysokości, zawiesić wzrok przez dłuższą chwilę na linii horyzontu.

ps. Zdjęcia z komina nie dołączam bo to zbyt niski obiekt i mało ciekawe ujęcie.

pokój

W pokoju panował półmrok, odrobina światła z ulicy oraz światła z budynku obok odbijały się o sufit i ściany tworząc swoiste wzory. Księżyc dziś nie brał udziału w walce o jasność. Leżałem na zaimpregnowanych i polakierowanych deskach, były przesiąknięte zapachem stóp oraz płynów do czyszczenia, ten ostatni, jak dla mnie, miał obrzydliwą woń i chciało mi się wymiotować. Problem polegał na tym że miałem poważne rany, w prawym płucu tkwiły dwie kule, a trochę powyżej wątroby jeszcze jedna. Czytaj dalej »

gorgonzola itp. cuda

Dziś pochłonąłem ostatni kawałek tego pysznego serka, byłem przez dwa dni szczęśliwym posiadaczem tego pysznego kawałka sera, zawrotne 150gram białego szaleństwa o woni tygodniowej skarpetki. Mmmmm, po prostu pycha. Wiem doskonale, że smak serów francuskich nie dla każdego jest akceptowalny czy też może ciut bardziej – odrzucający. Ja, najnormalniej ubóstwiam specyficzność smaku.

Czy to z wiekiem się tak dzieje, że szukamy coraz bardzo intensywnych smaków, w moim wypadku chyba tak było, na początku nie trawiłem win wytrawnych, mocnej kawy, czy goryczy piwa, po pewnym czasie zaakceptowałem goryczkę piwa. Wina to oddzielny temat :) a poruszony temat serów, no cóż, no cóż, gorgonzola z listkiem świeżej pietruszki i lampką Pinot Noir z winnicy Porta – oj sama myśl o takim zestawieniu wywołuje we mnie dreszczyk emocji.

[idę wylizać resztki gorgonzoli]