Dziś pracowałem na wysokości, nie był to pierwszy i mam nadzieje nie ostatni raz. Z nieba siąpił deszcz, gdy deszcz przestał kapać, zerwał się wiaterek taki całkiem silny.
Eh….jak cudownie było znów zawisnąć w powietrzu, spoglądać na ptaki z ich własnej wysokości, zawiesić wzrok przez dłuższą chwilę na linii horyzontu.
ps. Zdjęcia z komina nie dołączam bo to zbyt niski obiekt i mało ciekawe ujęcie.
Ja nie mogę. Mega lęk wysokości. Nawet butów na obcasie nie noszę ;P